Tradycja pszczelarstwa

Z Kwidzynopedia - encyklopedia e-kwidzyn
Ule w Marienwerder - 1935r.

"Kto chce być dobrym pasiecznikiem (...) powinien znać pszczoły i całe ich gospodarstwo tak doskonale, jak gdyby mieszkał z nimi w ulu" pisał Julian Lubieniecki (1802 - 1852), jeden z najwybitniejszych znawców pszczół w Europie.

Od wiosny do jesieni pszczela społeczność zbiera nektar z przydrożnych wierzb, lip i klonów, pól obsianych gryką czy koniczyną, na łąkach i nieużytkach obsypanych kwieciem, a i w lasach bogatych w maliny, wrzosy i jagody. Nektar przenoszą do ula gdzie po wielu zabiegach przemieniają go w złocisty miodek, a samych odmian miodu jest dziesięć. Rozróżniamy miód: wielokwiatowy, gryczany, leśny, łąkowy, chabrowy, spadziowy, lipowy, wrzosowy, mniszkowy i o wdzięcznej nazwie malina leśna z kruszyną. Do innych pszczelich darów należą: pyłek kwiatowy, propolis, mleczko pszczele, jad pszczeli w mazidle i świeczki woskowe.

Tak jest dziś, lecz tradycja zbierania miodu jest tak stara jak Polska i Prusy. W dawnych wiekach chociaż litewski miód ceniono wyżej nad polski, to w Europie sądzono, że Polska to jedna wielka pasieka. Tyle miodu stąd pochodziło. Z Prus Wschodnich pochodzi (niem. Bärenfang) "zdobycz niedźwiedzia" swojsko "niedźwiedziówką" zwana, gorzałka z miodem, do dziś wspominana przez mieszkańców Brandenburgii, a o której pisał Siegfried Lenz w Muzeum Ziemi Ojczystej, że "jednocześnie zaostrzała słuch i tępiła wrażliwość, rzeczywiście dawała zdolność dostrzeżenia każdego błędu w śpiewie ptaków, a z drugiej strony pozwalała niemal nie zauważyć amputacji palca."

Mimo że dziś z jednego ula pszczelarz uzyskuje w ciągu roku około 25 - 50 kg miodu, to jest to raczej hobby niż zawód. Ci nieliczni hobbyści z terenu powiatu kwidzyńskiego zrzeszeni są w Regionalnym Związku Pszczelarskim w Elblągu i Terenowym Kole Pszczelarzy w Prabutach należącym do Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Gdańsku. Bycie pszczelarzem to trudne, wymagające dużej wiedzy i wyrzeczeń zajęcie, to określony styl życia a cechą charakterystyczną tych ludzi jest miłość i szacunek do przyrody. Borykają się oni z wieloma problemami takimi jak: niezrozumienie wśród mieszkańców bojących się użądleń ( żądło pszczoły wyposażone jest w zapach, będący dla innych pszczół sygnałem alarmowym: do boju! ) czy choroby pszczół, bo pszczoły jak ludzie też chorują. Do hodowli wybiera się najbardziej zahartowane, odporne na choroby i mrozy. Lekami naturalnymi są kwas szczawiowy i mrówkowy działające poprzez zakwaszanie środowiska wewnątrz ula, co działa odstraszająco na wszelkie organizmy powodujące choroby. Żeby wzmocnić organizm pszczoły używa się ziołowe napary ze skrzypu, gorzkiego piołunu lub rumianku. Co ciekawe, sama pszczoła czując, że swym stanem zagraża rojowi potrafi celowo wylecieć z ula na mróz żeby zginąć.

Ciekawostki:

  • "Niemieckie ule, tak jak strachy na wróble, noszą spódniczki z trawy i blaszane hełmy" głosił podpis pod zdjęciem wykonanym w Kwidzynie przez Wilhelma Tobiena, a zamieszczonym w amerykańskiej prasie w roku 1935. Zdjęcie to, przypisane do Janowa, znajdziemy też w książce "Stadt und Kreis Marienwerder / Westpreussen z roku 1993.


Źródła

  • Smak Mazur. Kuchnia dawnych Prus Wschodnich - Waldemar Mierzwa