Plac Plebiscytowy w Kwidzynie

Z Kwidzynopedia - encyklopedia e-kwidzyn
Plac Plebiscytowy na mapie

Plac Plebiscytowy – plac otoczony z czterech stron zabytkową zabudową. Znajduje się między dawnym Szpitalem św. Jerzego, Sądem Rejonowym w Kwidzynie, ZSP nr 1 i Gimnazjum nr 1.

Spis treści

Historia

Przed wojną plac nosił nazwę Flottwellplatz. Powstał na miejscu zlikwidowanego po 1827 roku cmentarza przy szpitalu św. Jerzego. Patronem powstałego placu został niemiecki prawnik, w latach 1825-1830 prezydent regencji w Kwidzynie, Edward Flottwell. Po roku 1945 miejsce nazwano Placem Zwcięstwa, zaś aktualną nazwę ustanowiono uchwałą Nr VII/38/90 7 lipca 1990 roku, upamiętniając Plebiscyt na Warmii i Mazurach.

Ciekawostki

Na placu znajdował się założony w XIV wieku cmentarz przyszpitalny, który został splantowany w 1827 roku. W centrum placu w 1897 roku został postawiony obelisk, upamiętniający zwycięstwo Prus nad Francją w wojnie w latach 1870–1871. Po II wojnie światowej obelisk został przekształcony w pomnik zwycięstwa „Grunwald 1410 – Berlin – 1945”, jednak po publikacjach w prasie niemieckiej usunięto go z placu w 1972 roku. W 1985 roku, z okazji obchodów 750-lecia praw miejskich Kwidzyna, na jego miejscu postawiono duży kamienny obelisk. Placu uroku dodaje również drzewostan z dębem cesarzowej Luizy (otoczony metalowym płotkiem), oraz kępą cisów.

Wspomnienia

"Mgr inżynier Olek Kuriata - absolwent leśnictwa, a także pierwszych w kraju podyplomowych studiów ochrony środowiska na UJ w Krakowie. Prekursor ochrony środowiska w Kwidzynie. To on uratował m.in. kwidzyńskie cisy z Placu Plebiscytowego i z ul. Chopina. Gdy „Zieleń Miejska” zabrała się za ich wycinanie - Olek wtargnął do Urzędu Miejskiego rozpraszając po kątach magistrackich urzędników i uświadamiał ich, że ochronę tego gatunku wprowadził król Jagiełło i nikt tego w Polsce jeszcze nie zniósł." - J. K.

__________________________________________________

Panorama - wykonał Waldemar Plebański


Opowiadanie o Placu Plebiscytowym

Niewiele jest w mieście takich miejsc, które zachowały cokolwiek z klimatu przeszłości. Poza lokalnym flagowym zabytkiem, jakim jest zespół katedralno-zamkowy tkwiący na tle spustoszonego Starego Miasta i kilkunastu innymi pojedynczymi zabytkowymi budynkami, ostały się jeszcze zabytkowe kamienice w szeregowej zabudowie na Grudziądzkiej, Kościuszki i w paru innych miejscach. Zbudowane przed stu laty dla pruskich urzędników tutejszej rejencji i innych instytucji prowincji, kiedyś imponujące wystrojem zewnętrznym, dziś prezentują się różnie. Próba odtwarzania w wyobraźni wyglądu starego Kwidzyna napotyka jednak na poważne trudności. Nawet w tych, jako tako zachowanych miejskich wedutach nie sposób jest skupić się na nich. Najczęściej zakłócają widok socrealistyczne koszmarki w postaci tzw. plomb budowlanych, w miejscu wyburzonych budynków. Bardziej dokuczliwy jest wszechobecny natrętny śmietnik wizualny reklam i szyldów. Niekiedy oślepia psychodeliczna kolorystyka elewacji niektórych budynków. Na szczęście, coraz częściej pojawiają się w ostatnich latach przykłady staranniej odnowionych kamienic, jak i przykłady ciekawej zabudowy współczesnej. Pozostaje kontemplowanie zachowanego tu i ówdzie ocalałego detalu architektonicznego w stylu eklektyzmu lub berlińskiej secesji na fasadach budynków. Podziwiamy zatem dekoracyjne frontony, aplikacje, gzymsy, obwoluty i trochę oryginalnych portali oraz balkonów z metaloplastyką wykonaną w modnym tutaj przed wiekiem Jugendstil. Odtwarzanie minionego klimatu miasta jest zajęciem beznadziejnym, jako że wiadomo, iż na aurę miasta składają się przecież nie tylko jego budynki, lecz przede wszystkim zaludniający je mieszkańcy oraz styl ich życia. Co było nie wróci, bo czas bieży i nie powraca. Kto ciekaw jest życia w dawnym Kwidzynie może sobie jedynie podglądać jego migawki utrwalone na starych fotografiach i pocztówkach. W dzisiejszym Kwidzynie jest jednak takie miejsce, z którego mamy wokół siebie kompletną panoramę zachowanych ponad stuletnich budowli, a przy zmrużeniu oczu nie zakłóca nam widoku żaden koszmarek współczesnych budowniczych. Dodatkowo widok licznie rosnących tu okazałych drzew sprawia, że siedząc na ławce przy Placu Plebiscytowym mamy tu większą szansę, niż gdzie indziej poddać się magii tego miejsca, którego nie dotknęły jakieś poważne zmiany. Na tym Placu, najłaskawiej obszedł się czas z gmachem byłego Królewskiego Gimnazjum. Łacińska sentencja na frontonie niezmiennie zaprasza złotymi zgłoskami: „Wejdźcie tu ci, na których muza łaskawie spojrzała przy narodzinach”.

Porównując widok ze starymi fotografiami widzimy, że dzisiaj również mamy przed szkołą pomnik. Wprawdzie na cokole ostatniego patrona tej szkoły Friedricha Schillera zastąpił Stanisław Staszic, to pomijając tu historyczne meritum, nie stanowi to istotnej ingerencji w tradycyjny jej widok. Klasycystyczny gmach wzniesiony w latach 1835-1838 wg projektu Karla Friedricha Schinkla zasłużenie dominuje nad najbliższą okolicą. Tym bardziej, że w nieodległym sąsiedztwie znajduje się jeszcze jedna kolejna kwidzyńska autorska realizacja zamysłów architektonicznych Schinkla, a mianowicie kościół św. Trójcy zbudowany w latach 1846-1858 wg jego projektu. W dniu 4 maja 1838 roku odbyło się otwarcie nowej siedziby Gimnazjum. Niezwykle okazała uroczystość trwała tego dnia 10 godzin z udziałem licznych dostojników dworu i rządu pruskiego. Popisy śpiewacze chóru wykonującego hymny, dziękczynne peany pod adresem sponsora szkoły króla Fryderyka Wilhelma III, aż po mowę ucznia klasy pierwszej o wdzięcznym nazwisku Piwko, wygłoszoną po łacinie pod tytułem: ”de Borussiae inter omnes civitates praestantia” (”O Prusach dzierżących prymat pośród innych państw”). Na koniec dnia uroczystość przeniosła się do Resursy Obywatelskiej „Jedność”, w której długo jeszcze trwały podniosłe wystąpienia, wznoszono toasty za pomyślność króla, jego dworu i kwidzyńskiego Gimnazjum. Resursa „Jedność” była najliczniejszą w ówczesnym Kwidzynie. Była miejscem spotkań wolnego mieszczaństwa, gdzie realizowano podjęte przezeń zamysły obywatelskich inicjatyw. Założyli ją 1 maja 1810 roku kwidzyńscy mieszczanie i niżsi urzędnicy czujący się postponowanymi przez ówczesny miejski establishment, czyli ówczesną „grupę trzymającą władzę” w mieście, która nie dopuszczała ich do uroczystości, często wówczas organizowanych przez królewski dwór, co odczuwali oni szczególnie dotkliwie. Wypada odnotować w tym miejscu pewną istotną zmianę nastrojów obywatelskich, gdyż dzisiaj nie budzi już w Kwidzynie takich emocji żaden zamknięty partyjny konwentykiel, z prestiżowym udziałem rządowego ministra, nawet z paleniem ekskluzywnych cygar w programie spotkania. W tamtym majowym dniu sprzed 170 laty, spełniane w Resursie do późnych godzin dziękczynne toasty adresowane do władcy miały też tę konkretną przyczynę, jako że Jego Majestat wyasygnował na budowę Gimnazjum 17 tysięcy talarów ze swej osobistej królewskiej kasy. Cały koszt budowy wyniósł 24 705 talarów. Przez lata zgromadzono w gimnazjalnej bibliotece kilkadziesiąt tysięcy woluminów. Znaczna ich część pochodziła jeszcze ze średniowiecznej szkoły przy kwidzyńskiej Katedrze. Była to kolekcja imponująca w całym regionie. Niestety, zima 1945 roku była tak sroga, że zasoby biblioteki gimnazjalnej posłużyły jako opał w urządzonym tu szpitalu dla rannych żołnierzy Armii Czerwonej. We wspomnieniach pierwszych powojennych uczniów LO z 1945 roku są opisy, jak pod wodzą Prof. Królakowej przewozili na saneczkach zebrane pod oknami funkcjonującego w Gimnazjum szpitala znikome resztki tamtego księgozbioru, zastępujące brak podręczników. Pojedyncze woluminy z pieczęcią biblioteki gimnazjalnej, niekiedy jeszcze pojawiają się u miejscowych kolekcjonerów. Od Gimnazjum niewiele starszy jest budynek na rogu Słowiańskiej i Szkolnej, wykorzystywany pierwotnie jako posterunek policji.

Gdy u schyłku Republiki Weimarskiej tutejsza rzeczywistość stawała się coraz bardziej policyjna, budynek ten przekazano niesławnej pamięci młodzieżówce partyjnej Hitlerjugend, a policja zajęła znacznie większy niedaleki budynek Urzędu Finansowego przy Grunstrasse, czyli obecnej Piłsudskiego, w którym dzisiaj jest Biblioteka Miejska. Ten dom miał przybudówkę. Niewielki, nieotynkowany ceglany budynek na zapleczu posesji pełnił funkcję więzienno-aresztancką. Po przegranym przez Polskę plebiscycie w 1920 roku i służył głównie Polakom, działaczom plebiscytowym i członkom organizacji polonijnych. Był też przystankiem przed wysyłaniem ich do hitlerowskich obozów. Stąd, mieszkańcy Dolnego Powiśla nazywali to miejsce „Polskim więzieniem” lub „Polskim aresztem”. Budynek na zapleczu Słowiańska 6 zachował się do połowy lat 70-tych ub. wieku, gdy został wyburzony. Była to obskurna budowla, ale było to miejsce polskiej martyrologii ziemi kwidzyńskiej, z widniejącymi we wnętrzu, wydrapanymi w tynku napisami, datami i nazwiskami polskich więźniów. Z krajobrazu miejskiego wymazano materialny ślad po niej. Pod koniec wojny, jako tymczasowy areszt przed zesłaniem do obozów wykorzystywana była również stojąca przy Placu sala gimnastyczna obecnej Szkoły Podstawowej Nr 1. Jednak pierwszą budowlą, która powstała w tej okolicy był XIV-wieczny Szpital św. Jerzego, na którego średniowiecznych fundamentach stoi neogotycki ceglany XIX-wieczny dworek.

Położony poza murami miejskimi szpitalik był placówką specjalistyczną, jako że służył trędowatym. Patrona upamiętnia wmurowana płaskorzeźba przedstawiająca jego potyczkę ze smokiem. W średniowieczu powstał tu też cmentarz zajmujący prawie całą przestrzeń obecnego Placu. Tak to jeszcze pokazuje plan miasta z 1788 roku.

Cmentarz ten zlikwidowano w 1827 roku, tworząc na jego miejscu park i plac nazwany imieniem Heinricha Edwarda Flottwella (1786-1865) – Flottwelplatz. Wyróżnienie to spotkało prezydenta kwidzyńskiej rejencji za zasługi w służbie administracji pruskiej, w tym niestety za twardą antypolską politykę germanizacyjną. Północną krawędź Placu zajmują dziś budynki Sądu i przyległa przychodnia lekarska. Pierwszy z budynków powstał w latach 1864-1866 jako siedziba Ziemstwa Zachodniopruskiego. W kolejnym roku obok dobudowano neorenesansowy budynek z przeznaczeniem na lokale biurowe. Budynek obecnego Sądu w zasadzie zachował pierwotną bryłę architektoniczną, choć współcześnie nie ma już swego splendoru z przeszłości. Przyczyniło się do tego ogołocenie frontonu fasady z umieszczonej na jego szczycie wielopostaciowej rzeźby symbolizującej Prusy Zachodnie, oraz „wygładzenie” innych dekoracji w elewacji budynku. W 1920 roku urzędował tu Międzynarodowy Komitet Plebiscytowy i od tego wydarzenia pochodzi obecna nazwa placu. Zachowało się sporo fotografii dokumentujących manifestacje niemieckiej ludności pod balkonem tego budynku. Zwożeni tu niemieccy emigranci manifestowali przed siedzibą Międzynarodowej Komisji Plebiscytowej wolę przyłączenia tych ziem do Niemiec. Niedaleko od tego miejsca, na Słowiańskiej w resursie obywatelskiej znanej jako „Kasyno Polskie” działał polski Warmiński Komitet Plebiscytowy. Również stamtąd wychodziły na Plac manifestacje często rozbijane przez niemieckie bojówki. Po przegranym plebiscycie Polacy utracili owe Kasyno, które zostało rozebrane do fundamentów i utworzono tam miejskie targowisko funkcjonujące przy Słowiańskiej nawet jeszcze 50 lat po wojnie, a dziś jest tam strzeżony parking.

W 1873 roku, na środku placu została postawiona granitowa iglica na postumencie, jako pomnik chwały oręża pruskiego i jego zwycięstwa nad Francuzami w 1871 roku. Po wygranej wojnie, państwo pruskie otrzymało wielomiliardową kontrybucję od Francuzów. Dzięki tej kontrybucji rozpoczął się w Prusach festiwal inwestycyjny za francuskie pieniądze. W Kwidzynie chyba ten pomnik był jego inauguracją. Poza tym pomnikiem pruskie zwycięstwo nad francuską armią sławiły też przywleczone pod kwidzyński Ratusz dwie francuskie armaty, które dziś stoją na zamkowym dziedzińcu. W Kwidzynie,w końcu XIX wieku gremialnie odnawiano za francuskie pieniądze elewacje kamienic i budowano nowe. Za te pieniądze, pośród wielu innych miejskich budowli, postawiono m.in. imponujący kompleks zespołu koszarowego „Unteroffizierschule” przy Grudziądzkiej. Po dotarciu do znaleziska z lat 70-tych ub. wieku na tamtejszym placu apelowym, można będzie zweryfikować potoczną informację, że projektantem tego kompleksu był wojskowy inżynier francuski. Tłumaczyłoby to wizualne odniesienia tego obiektu do paryskiej Bastylii. Od 1945 roku, już za polskiego władztwa nad miastem, ten Plac sławił już inne zwycięstwa. Nazwano go Placem Zwycięstwa bez szczegółowego określania, czyjego zwycięstwa i nad kim, bo było to oczywiste. Pruską granitową iglicę „przechrzczono” na symbol kompleksowej chwały nad germanizmami z podkreśleniem znaczenia rozstrzygnięcia bitwy pod Grunwaldem. W miejscu pomnika „zmiennej chwały” mamy dzisiaj na Placu kamień wspominający spoczywających tu kiedyś trędowatych ze Szpitala św. Jerzego.

Przesiadając się na przeciwległą ławkę mamy przed sobą południową stronę Placu z neogotyckimi zabudowaniami kompleksu szkolnego obecnej Szkoły Podstawowej i Gimnazjum Nr 1 (powstał on w latach 1861-1862 kosztem 11 tys. talarów), a w tle Szkołę Muzyczną, która choć stoi przy Batalionów Chłopskich, to wejście ma obecnie od strony Placu. Tu była Friedrichschule. W tym budynku pastor Alberti w 1838 roku założył prywatną wyższą szkołę dla dziewcząt, a dwa lata później w 1840 żeńską szkołę nauczycielską, takie pierwsze w mieście liceum pedagogiczne. Niestety, szczyt budynku jest pozbawiony czterech rzeźb postaci, które stały tam przez sto lat do wiadomej daty. Od zachodu, w bliskiej odległości od placu, za „szpitalem św. Jerzego”, bo po drugiej stronie uliczki Magazynowej wznosi się szkieletowa konstrukcja pięciokondygnacyjnego spichlerza. W jego wnętrzu funkcjonuje obecnie klub muzyczny „Spichlerz”. Późną porą bywa tam głośno, ale nie aż tak, jak 13 maja 1847 roku. Wówczas to przybyła tam stuosobowa grupa zdesperowanych robotników z żonami i dziećmi z kwidzyńskich przedmieść i po odbytej demonstracji gruntownie opróżniła spichlerz z pszenicy, żyta i grochu. Było to dość powszechne w Prusach preludium do Wiosny Ludów 1848 roku. W tym rewolucyjnym plądrowaniu solidarnie pomagali mieszkańcy Kwidzyna. Dopiero ściągnięty z Prabut oddział kirasjerów zapobiegł rozbijaniu kolejnych magazynów. Wydarzenia te poprzedził nieurodzaj w roku 1846, stały wielokrotny wzrost cen zboża i ziemniaków oraz powszechny brak pracy. Oskarżany w mieście o paskarstwo kupiec Bestvater przypłacił doszczętnym splądrowaniem swego spichlerza niezadowolenie głodujących wyrobników. Po kupcu Bestvaterze zostało do dziś tylko to dramatyczne wspomnienie, ostał się spichlerz i choć nie ma już w nim pszenicy, żyta ani grochu, to mamy tam muzykę i pląsających w jej takt wyrobników z „Jabila” i z innych miejscowych manufaktur jeszcze tam pracujących, albo już i nie pracujących tam. W narożniku Placu, gdzie krzyżują się Słowiańska z Chopina stoi budynek, który jest najmłodszy w całym nobliwym otoczeniu, lecz wyjątkowo z nim harmonizuje. Dziś jest tu apteka. Pierwotnie była tam komunalna kasa oszczędnościowa (Die Kreis Und Stadtsparkasse). Budynek posiada cechy lekko modernistyczne, jako że powstawał w latach ekspansji Bauhausu. A w głąb ul. Chopina, w kierunku elektrycznego drzewka na rondzie mamy jeszcze widoczek na pięknie zachowany budynek eklektycznej neobarokowej willi z 1912 roku, o czym informuje oryginalny napis ponad panoramicznym oknem. Parę kroków dalej w tym samym kierunku mamy już pawilon handlowy w stylu „byle jakim”. Są jeszcze dwie „budowle” już nowsze i na przeciwległych rogach Placu. Po jednej stronie murowany szalet miejski , a naprzeciwko kiosk „totolotka”. Mimo znacznego oddalenia łączy je pewna wspólna tożsamość polegająca na tym, że tak jak w pierwszym obiekcie za niewielką opłatą można „coś tam-coś tam” pozostawić, tak w tym drugim „totolotkowym” możemy dokładnie to samo wygrać. I to jest prawie cała moja opowieść o Placu pośrodku miasta. Szczęśliwie zachował on swój ogólny historyczny kształt, a dziś toczy się tam współczesne życie codzienne. Każdy z nas może przysiąść na parkowej ławce i snuć tu swoją własną historię tego miejsca. W otaczających parkowy skwer budynkach niejeden z nas bywał i wiąże z tym swoje wspomnienia. Wokół tylko tego jednego Placu można było, tak jak i dziś: ukończyć szkołę podstawową, zawodową i średnią, dodatkowo kształcąc się muzycznie. Można też było uczyć w którejś z nich (!). Działające w przeszłości, przy dzisiejszym Placu Plebiscytowym szkoły wydały wielu wybitnych swych absolwentów. Klasyczne Królewskie Gimnazjum ukończyli bracia Goerdeler. Carl Goerdeler został burmistrzem Kwidzyna. Był przewidziany na kanclerza Rzeszy po Hitlerze, gdyby powiódł się na niego zamach. Także działające tu po latach polskie szkoły wydały niejednego wybitnego absolwenta, ale to już inny temat. Kto miał pecha, to miał okazję poznać budynek Sądu i Prokuratury od wnętrza. Starsi mogą pamiętać wizyty u szewca w budyneczku na rogu Szkolnej u pana B. A ileż to czasu zmitrężyli mieszkańcy w poczekalniach tutejszej przychodni lekarskiej. Była spółdzielnia ogrodniczo-pszczelarska i poradnia psychologiczna w budyneczku szpitala św. Jerzego nie miały tylu klientów. Pięknie zarosły starodrzewiem Plac otaczają ponad stuletnie budynki, które trwają szczęśliwie, niewiele nadgryzione burzliwą historią. Budowle wokół Placu Plebiscytowego stanowią swoisty miejski skansen architektoniczny i galerię mnogości stylów budownictwa z przeszłości. Można je podziwiać z parkowej ławeczki lustrując po pełnym obwodzie Placu. Naprzeciwko byłego Królewskiego Gimnazjum rośnie otoczony metalowym płotkiem dąb.

Przez niektórych zwany Dębem Napoleona, jako że “co drugi” dąb w XIX-wiecznych Prusach nosił taką potoczną nazwę. Ten prawdopodobnie osobiście zasadziła księżniczka Luiza, córka królewskich fundatorów Gimnazjum, gdy 15 czerwca 1840 roku miała uczestniczyć w ponownym uroczystym otwarciu nowego gmachu Gimnazjum. Dąb, rosnące w pobliżu cisy i wybiegający tu na przerwę uczniowie, widok aresztantów dowożonych do Sądu oraz emeryci skrywający za pazuchą przed strażnikami miejskimi piwne flaszki i karty do gry w „baśkę” – to współczesny nastrój tego miejsca. Wyznaczają go pory roku, pory dnia i pogoda. A więc od rana gospodarzami Placu są uczniowie pobliskich szkół, później dołączają przechodnie, spacerowicze i emeryci konkurujący z młodymi o miejsce na ławce.

Plac Plebiscytowy na starych pocztówkach

Zdjęcia współczesne

Źródła

Zobacz też

Wykaz ulic Kwidzyna